Blog Innej Mamy i Innego Syna. O fajnych miejscach i wydarzeniach. O tym jak oswoić świat, gdy jest się trochę innym...

niedziela, 4 stycznia 2015

Jak Wojtek zdobywał Zimowy Narodowy

Aura za oknem niezbyt sprzyja spacerom i rozrywkom na świeżym powietrzu. W zasadzie nie wiadomo czy to jeszcze jesień czy to już wiosna, Świąteczno-sylwestrowe menu zdecydowanie przyczyniło się do rozleniwienia  ciała. Duch próbuje jeszcze jakoś walczyć, choć łatwo nie jest...Żeby nam się chciało chcieć- życzyła mi ostatnio bardzo mądra osoba. Otóż to! Nic tylko brać przykład z Innego. Ten nie tylko kalorii liczyć nad świątecznym stołem nie musiał( waga uparcie piórkowa.Gdzie tu sprawiedliwość?!), ale i leń żaden go nie dorwał. No choćby małe, tycieńkie spowolnienie,żeby tak Mamuśka nadążyć mogła! Nic z tego. Jedyne czego Młodemu by się nie chciało to podróżować w kierunku szkoły. A, że przerwa świąteczna  gigantyczna w tym roku, to dolce vita! W ramach "odrobinki" ruchu Młody postanowił przetestować atrakcje jakie oferuje Stadion Narodowy. Dwa lodowiska, Ice Bar, górki lodowe do zjeżdżania na pontonach- jest w czym wybierać. Skołatane nerwy Innej Mamuśki jakoś wyjątkowo trudno znoszą ekstremalne wycieczki, więc Młody wybrał się ze swoją odważną Siostrą, która żadnych wyzwań się nie boi. Zresztą Siostra była autorką łyżwowego sukcesu Innego Syna już ładnych parę lat temu. Mamuśka jak zawsze kombinować chciała- bo to nogi za cienkie, stopy się rozjadą, kręgosłup nie utrzyma...A to trzeba było jak zawsze po prostu- inni jeżdżą,Inny też będzie. No i jeździ. Latem na rolkach, zimą na łyżwach.
  Ale wróćmy na nasze lodowiska. Jedynym problemem jest spora liczba chętnych- kto nie lubi tłumu temu polecamy wybrać się wcześniejszą porą.Wieczory są oblężone!  Inny Syn mimo wszystko za nadmiarem narodu zgromadzonego w jednym miejscu nie przepada. Pojeździć- pojeździł





i ...poszedł szukać adrenaliny na górce lodowej. A raczej nie górce tylko górze, jak dla mnie górzysku ...Bo mniejsza to był pikuś..Choć wyczyny zostały zarejestrowane tylko na tym "maleństwie", duża też została zdobyta.





Na koniec zasłużona wizyta w Ice Barze, żeby przypadkiem ze zdrowym stylem życia nie przesadzić...


Tak to Młody  udowodnił, że świąteczne rozleniwienie go nie dopadło. Jak to się robi Synu?

19 komentarzy:

  1. Moja rodzinka też uwielbia sporty zimowe. Wybieraliśmy się na opony, ale nam śnieg stopniał:), a łyżwy też ciągle za mną chodzą:))

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie w rodzinie nie przepadają za zimowymi sportami a ja tak :).
    Nie umiem jeździć na łyżwach heh :D
    pozdrawiam
    http://niebioeski.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Można pozazdrościć enargii! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie! I skąd się to w człowieku bierze?

    OdpowiedzUsuń
  5. Pytam się dlaczego dzieciaki potrafią jeździć na łyżwach, a jak nie potrafią to uczą się piorunem??? Hę??
    Fajny wypad na Narodowy Wam wyszedł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, nie ma sprawiedliwości! A Narodowy polecamy.

      Usuń
  6. Też tam byliśmy ze Starszakiem, na lodowisku (dwóch raczej) i górce - super zabawa :). Pozdrawiam (i zapraszam "do siebie")

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, skorzystamy z zaproszenia.

      Usuń
  7. To się nazywa młodzieńcza energia. Ale tak sobie myślę, że lepiej że Wojtek spędza czas aktywnie, niż miałby siedzieć całymi dniami przed telewizorem lub komputerem.

    Na łyżwach nie umiem jeździć, za to mogę się pochwalić w miarę dobrym szusowaniem po ośnieżonych stokach na nartach

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My na razie tylko na biegówkach, oczywiście jeżeli występuje coś takiego jak śnieg.

      Usuń
  8. Uwielbialam jezdzic na lyzwach. Swego czasu w Bydgoszczy mielismy kryte lodowisko I chodzilismy czasami w ramach w-fu. Och, pojezdzilabym sobie, a dzieci masz urocze ;) jaka roznica pomiedzy nimi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siostra 3 lata starsza od Brata. Taką mam już "starą" młodzież!:))

      Usuń
    2. No tak, ale ze mnie gapa. To juz mlodziez ;)

      Usuń
  9. Ale super macie! Ja też rozważam zabranie Bartka na lodowisko, ale boję się że nie da rady... Chociaż pewnie będzie tak, że on da radę a ja sobie wstydu narobię :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Koniecznie spróbujcie! Trzymamy kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nominuję cię do nagrody Liebster Award za dobrze wykonaną pracę na blogu! Serdecznie gratuluję i życzę dobrego roku 2015:)) Zerknij pod poniższy link i odpowiedz na moje pytania w komentarzu pod moim najnowszym wpisem:)) oraz U SIEBIE NA BLOGU:)) Pozdrawiam serdecznie. A link jest tutaj: http://namarginesiezycia.blogspot.com/2015/01/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Kochana bardzo dziękuję, ale nominację "załapałam" całkiem niedawno i chyba jeszcze za wcześnie, abym z sensem postawiła kolejne pytania.Nasza nominacja jest tutaj http://inni-razem.blogspot.com/2014/10/libster-blog-award.html. Oczywiście chętnie odpowiem na pytania w komentarzu na Twoim blogu :))

    OdpowiedzUsuń