Blog Innej Mamy i Innego Syna. O fajnych miejscach i wydarzeniach. O tym jak oswoić świat, gdy jest się trochę innym...

wtorek, 23 maja 2017

Wypad z siostrą

Byłem w "Promenadzie".Kupiłem sobie spodnie z łańcuchem.


Bylem z siostrą na kawie mrożonej


. Bardzo mi się podobało.


sobota, 6 maja 2017

A może by tak do Łodzi?

Nasza najdłuższa majówka świata właśnie dobiega końca. Cóż, wszystko co dobre... No, ale nie ma co marudzić, trzeba wylądować w rzeczywistości, nawet jeśli będzie to lądowanie nie całkiem miękkie. A majowe lenistwo wydłużyliśmy sobie nieco. Matka w pracy stawić się nie musiała, więc dlaczego Inny Syn miałby tak po prostu pobiec do szkoły 4 maja. Sprawiedliwość musi być!          Inni postanowili wybrać się na wycieczkę do Łodzi. Pogoda nie zachęcała- lało,wiało, jednym słowem za oknem dramat! Kiedy jednak Inni ruszają w Polskę, taki drobiazg jak niesprzyjająca aura na pewno im nie przeszkodzi. Na początek podróży obowiązkowo kawa.


Młody jak zawsze ku matki przerażeniu trzy łyżeczki do aromatycznego napoju wrzucił i... nie zdążył donieść do wagonu, wypił po drodze 😊
 Podróż w dobrym towarzystwie mija błyskawicznie. Młody dostojnie słuchał niezbyt dostojnej muzyki,

matka mogła sobie przypomnieć, że świat jest tak zwyczajnie ciekawy i czas tego w ogóle nie zmienia.
 A w Łodzi nie padało! "Yes, yes, yes! ", że zacytuję klasyka.
Udało nam się odwiedzić Muzeum Animacji, mieszczące się w podupadających budynkach Widzewskiej Manufaktury. Miejsce na pierwszy rzut oka przygnębiające...


A jednak warto wejść do środka. Przemiłe animatorki zaprosiły nas na projekcję oskarowego,  polsko-brytyjskiego filmu lalkowego " Piotruś i Wilk". Rewelacja! A po projekcji można było obejrzeć makiety i lalki występujące w " Piotrusiu"



i nie tylko... Ach, łza się w matczynym oku kręci... Uszatek,


Coralgol...


dobranocki, wieczorynki... to już se ne vrati?
A potem pognaliśmy do Palmiarni. Inny wymiar, proszę państwa. Szarość i wilgoć została na zewnątrz, a w środku...cudo.... Rośliny jak z bajki....




i ryby jak z bajki...

Wojtek wczuł się w rolę przewodnika po świecie kaktusów. Pełna profeska!


Być w Łodzi i nie udać się do "Manufaktury"? Nie mogliśmy do tego dopuścić...


Choć przyznajemy po dobroci,że tym razem nie dotarliśmy do żadnego z manufakturowych muzeów. Cóż... utknęliśmy w pizzerii. Wyjazd bez pizzy, wyjazdem straconym! Nie mogliśmy wszak do tego dopuścić...


A potem to już nie bardzo dało się ruszyć... Krótki. baaardzo powolny spacerek po "Manufakturze" i okazało się,że trzeba wracać. Nie było rady. I tak całkiem nie jesteśmy pewni, sen to był czy jawa?

czwartek, 20 kwietnia 2017

Fryzura,że szok! ( Uwaga, materiał dla czytelników o mocnych nerwach!)

Żyje sobie człowiek spokojnie, przynajmniej tak mu się wydaje. Lat ma tyle, że nic już nie może go zaskoczyć...też tak mu się wydaje. Tolerancyjny jest i w ogóle świat przyjmuje z całym zróżnicowaniem inwentarza. A jednak nadszedł dzień, kiedy Inny Syn udowodnił Innej Matce,że jeszcze może ją coś zaskoczyć. Ba, może kobieta zaniemówić, opuścić szczękę i trwać w... powiedzmy zdziwieniu. A wystarczyło tylko Młodego umówić do fryzjera.
 Matki  niepokój nie gnębił, wszak  Syn samodzielnie do strzyżenia chodzi od lat. Luz pełen  i relaksik. Taaa...dopóki powracający Młody drzwi  nie otworzył. Słów zabrakło, w ziemię wbiło. Matka najpierw zaniemówiła, potem oczy zamknęła z nadzieją, że kiedy otworzy wszystko snem się okaże. Nic z tego. Oto Syn zmienił swój wizerunek dość radykalnie. W drzwiach stał punk, jako żywo! Matka, kiedy mowę odzyskała, nie potrafiła  wpaść w entuzjazm i przerażona roztaczała wizję kłopotów, które teraz na Młodego ściągnie kształt jego fryzury. Tak gadała i gadała, jak to tylko ona potrafi. Syn atak matczynej paniki przetrwał z godnością. Może leciutko zaniepokojony, czuba na głowie przed lustrem obejrzał, stwierdził, ze to JEGO włosy i JEMU się podoba. Koniec. Tyle.
Z Matki powietrze powoli zeszło. Emocje rozumowi trochę odpuściły i ... jakoś fryzura wojtkowa  przestała przyprawiać o zawrót głowy, zlewne poty i łomot serca. Matka kawę wypiła, wyczyn Syna zaczęła doceniać. Wszak Młody podjął decyzję. Swoją, własną. Wiedział jaką chce fryzurę, pani fryzjerce wytłumaczył i został należycie potraktowany. Jak dorosły człowiek decydujący o swoim wyglądzie. Konsekwencje tej decyzji musi ponosić w postaci krytyki, ale też aprobaty i entuzjazmu. Jednym się podoba, innym nie. każdy ma prawo do swojej opinii. A dorosły młody człowiek ma prawo do zrobienia sobie ekstrawaganckiej fryzury. Włosy rosną bardzo szybko... Będzie pole do popisu!



   A niniejszy wpis powstał na życzenie właściciela fryzury!   :)

niedziela, 9 kwietnia 2017

Marzenia są różne...

Co dopiero ubieraliśmy choinkę, a tu czas na święconkę. Wiosna rozbujała się na dobre, a Wojtkowi jakby zapału do życia jeszcze przybyło. Ach, młodość..., że się rozmarzę... Co niektórzy mogą sobie za to radośnie pomruczeć pod nosem " już szron na głowie,już nie to zdrowie, a w sercu ciągle maj".
 Młody z okazji  zbliżających się Świąt postanowił zaangażować się w wiosenne porządki.
 A największym marzeniem okazało się umycie okna we własnym pokoju. Cóż, o różnych rzeczach ludzie marzą: jakiś drobny locik na Marsa, albo obiad, który się sam zrobił, albo stan , w którym przez 10 minut nikt od ciebie nic nie chce... Ale mycie okien, jakoś niekoniecznie wpisałabym do katalogu. I tak marzenie Syna obchodziłam z różnych stron, każdy moment był nie do końca TYM, w którym należałoby podjąć wyzwanie płynu do mycia szyb.
Aż w końcu Młody postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Pewnego pięknego dnia, po powrocie ze szkoły, nie zdjąwszy nawet kurtki, stojąc w progu oznajmił, że właśnie wrócił i będzie MYŁ.
Matka  zawstydzona determinacją nic już nie miała do powiedzenia. Z zazdrością popatrzyła na zapał, na ilość sił, jaką Wojtek dysponował, mimo zaliczonych ośmiu godzin w szkole. Udzieliłam odrobinę merytorycznego wsparcia, I tyle. Młody pracował,aż miło było patrzeć. I choć może Perfekcyjna nie byłaby w pełni usatysfakcjonowana stopniem wypolerowania, nabłyszczenia i czegoś tam jeszcze, dla mnie okno umyte najlepiej na świecie. Pomyślałam zupełnie serio,że oto Inni wkraczają na nowy poziom. Inna Matka możne zamiast rozważania kiedy umyje kolejną szybę, zająć się czasami  rozważaniem pod jakim kolorem skryć wspomniany " szron na głowie". Pięknie jest!



wtorek, 28 marca 2017

Wiosna! Galopem!

Idzie nowe! Idzie wiosna, a właściwie już przybiegła. Słońce znienacka porozpinało kurtki
 i pozdejmowało czapki, co niektórzy przepłacili kaszlem, kichaniem i ogólnie biadoleniem. Matka
z powodu wiosny biadolić nie zamierza, bo jęczała z powodu zimy, jesieni...Lata? Że niby tak cały rok? Przyjmijmy,że wiosnę witamy z entuzjazmem, ot takie "nowe otwarcie".
Inny Syn  wiosnę powitał jak należy. Nowe pomysły, nowa energia. Od dłuższego czasu Wojtek marzył, aby powrócić do jazdy konnej. Ładnych parę lat temu, kiedy Młody był bardzo młody,
 z chęcią brał udział w hipoterapii. Cóż, niestety projekt, w którym uczestniczył, nie chciał jakoś rosnąć wraz z synem i okazało się pewnego dnia, że Wojciech jest... za stary. No cóż, życie.
Ku radości Innych , udało się teraz  znaleźć miejsce, gdzie Młody może zrealizować swoje marzenie.
Tym razem to już nie hipoterapia, a regularna nauka jazdy konnej.









 Niech żyje "Hippoland" ze swoją bardzo młodą, bardzo zaangażowaną i bardzo kompetentną ekipą!
Mimo,że nogi i inne części ciała, przypominają przez parę dni o przebytym treningu, Wojciech na kolejne zajęcia czeka natychmiast po zakończeniu poprzednich. I dumna mina jeźdźca- bezcenna. Znowu dajesz radę, chłopie!

wtorek, 21 marca 2017

Światowy Dzień Zespołu Downa


Za każde zdjęcie oznaczone hashtagiem #LiniaProsta na Instagramie, Twitterze lub Facebooku telewizja Lifetime przekaże 5 złotych na rzecz Stowarzyszenia Bardziej Kochani, na projekt "Mieszkanie chronione" pomagający usamodzielnić się osobom z zespołem Downa.
               Przyłączamy się i my! :)


poniedziałek, 13 marca 2017

Niełatwo być konstruktorem

Niedawno  sklejałem  samolot. Jedno  skrzydło było złamane, ale udało się. Mama pomogła  mi  skleić. To było trudne, bo było dużo części. Mam fajny samolot.