Blog Innej Mamy i Innego Syna. O fajnych miejscach i wydarzeniach. O tym jak oswoić świat, gdy jest się trochę innym...
poniedziałek, 11 stycznia 2016
Star wars 3
Byłem z siostrą w kinie na filmie"Gwiezdne wojny". Było bardzo mało ludzi i to było fajne. Poznałem różne postacie: Chewbacca Dartha Vadera i Finna. Film był długi, ale wcale się nie nudziłem. Zapraszamy na ten film!
piątek, 1 stycznia 2016
Trzy, dwa. jeden...
No i stało się! Chcąc nie chcąc powitaliśmy 2016 rok. Dobrze, że tylko dzieci się starzeją, prawda?
Długo nie mieliśmy pomysłu, co tu zrobić z tak doniosłą chwilą, jaką jest zerwanie ostatniej kartki kalendarza. Przez moment pojawił się pomysł witania Nowego Roku na Stadionie Narodowym. Perspektywa ogromnej ilości ludzi i decybeli zniechęciła jednak nie tylko Innego Syna. Żeby tak jednak tylko w domu...aż tak spokojnie być nie mogło. Matka desperacko szukała czegoś "innego".
No i było inaczej. W temperaturze przyjaznej raczej polarnym niedźwiedziom niż rozpuszczonym mieszczuchom, wylądowaliśmy na brzegu Wisły. Sylwestrowy marsz z pochodniami zorganizowała Fundacja Ja Wisła. Ludziska, skrzyknięci przez portale społecznościowe, stawili się w zupełnie sporej liczbie. Przedział wiekowy od pięciu do... no, powiedzmy Inni Rodzice nie byli na końcu łańcucha ...Warszawa i Wisła w środku sylwestrowej nocy wyglądała imponująco!
Nie udało nam się dotrwać do końca imprezy. W domu został pies, który zdecydowanie nie wykazuje
zrozumienia dla noworocznych hałasów. Trzeba było wracać do pluszaka przed północą i wesprzeć w tej ciężkiej chwili... Po za tym zima przypomniała,że temperatury powyżej zera są zupełnie nie na miejscu. Młody, pomimo ciepła pochodni, niebezpiecznie szczękał zębami. Mamuśka z kolei ćwiczyła jakiś dziwny szczękościsk utrudniający swobodne porozumiewanie się z resztą rodziny ( ciekawe dlaczego im tak dopisywał dobry humor?...). Tylko Inny Tata nie przypominał jakiejś dziwacznej skamieliny, a raczej zmarzliny. Taki twardziel jest! Zdążyliśmy jednak przetestować,że mrożona kiełbasa nie smakuje gorzej od pieczonej. Zwłaszcza w dobrym towarzystwie!
Pięknego Nowego Roku, kochani!
Długo nie mieliśmy pomysłu, co tu zrobić z tak doniosłą chwilą, jaką jest zerwanie ostatniej kartki kalendarza. Przez moment pojawił się pomysł witania Nowego Roku na Stadionie Narodowym. Perspektywa ogromnej ilości ludzi i decybeli zniechęciła jednak nie tylko Innego Syna. Żeby tak jednak tylko w domu...aż tak spokojnie być nie mogło. Matka desperacko szukała czegoś "innego".
No i było inaczej. W temperaturze przyjaznej raczej polarnym niedźwiedziom niż rozpuszczonym mieszczuchom, wylądowaliśmy na brzegu Wisły. Sylwestrowy marsz z pochodniami zorganizowała Fundacja Ja Wisła. Ludziska, skrzyknięci przez portale społecznościowe, stawili się w zupełnie sporej liczbie. Przedział wiekowy od pięciu do... no, powiedzmy Inni Rodzice nie byli na końcu łańcucha ...Warszawa i Wisła w środku sylwestrowej nocy wyglądała imponująco!
Nie udało nam się dotrwać do końca imprezy. W domu został pies, który zdecydowanie nie wykazuje
zrozumienia dla noworocznych hałasów. Trzeba było wracać do pluszaka przed północą i wesprzeć w tej ciężkiej chwili... Po za tym zima przypomniała,że temperatury powyżej zera są zupełnie nie na miejscu. Młody, pomimo ciepła pochodni, niebezpiecznie szczękał zębami. Mamuśka z kolei ćwiczyła jakiś dziwny szczękościsk utrudniający swobodne porozumiewanie się z resztą rodziny ( ciekawe dlaczego im tak dopisywał dobry humor?...). Tylko Inny Tata nie przypominał jakiejś dziwacznej skamieliny, a raczej zmarzliny. Taki twardziel jest! Zdążyliśmy jednak przetestować,że mrożona kiełbasa nie smakuje gorzej od pieczonej. Zwłaszcza w dobrym towarzystwie!
Pięknego Nowego Roku, kochani!
czwartek, 24 grudnia 2015
"Inni razem" ślą życzenia...
Betlejemska noc: idzie Wielka Moc! Życzeń ślemy Wam bez liku, niekoniecznie w załączniku!
BOŻE NARODZENIE 2015
OBY
WYSTARCZYŁO NAM:
CIEKAWOŚCI,
WYTRWAŁOŚCI
I ODWAGI.
niedziela, 13 grudnia 2015
Anioł przyleciał...
Idą święta. Idą? Nie wiem jak wasze, ale nasze nie idą... one biegną, nadciągają, rozwijają prędkość ponaddźwiękową... Robota przedświąteczna stoi, a raczej leży. Matka co rano sprawdza, czy przypadkiem jakieś dodatkowe kończyny górne nie urosły? Nie... No to może choć dodatkowa para odnóży? Nic...Totalny rozjazd organizacji czegokolwiek... I jak tu żyć?
Kiedy już pomysł zapadnięcia w sen zimowy i obudzenia się, kiedy ptaszęta z ciepłych krajów powrócą, zdawał się jedynym sposobem na przetrwanie, Inny Syn zakomunikował, że... anioła trzeba zrobić... na konkurs szkolny, zaraz, teraz. Inna Matka tylko ręką machnęła " a, zapomnij". Tym bardziej, że pora była już późna, zupełnie nieanielska, do tego środek weekendu. Syn wyglądał na zdruzgotanego, ale mamuśka była nieugięta. Perspektywa tworzenia jakiegoś skrzydlatego gościa, napełniała prawdziwą rozpaczą. Tylko tego brakowało! Następnego dnia, Inna Mama jakoś jednak inaczej na sprawę spojrzała. Może ten anioł ważniejszy niż ten milion spraw do ogarnięcia?
Dawaj Synu, robimy! Od razu jakoś bardziej świątecznie się zrobiło...
Wojtek anioła tworzył z wielkim zaangażowaniem.
I wcale nie chodziło, o nagrodę, której nasz mocno niedoskonały skrzydlaty przyjaciel raczej nie dostanie. Inny Syn chciał ZROBIĆ ANIOŁA. I tyle.
A Anioł przypomniał, że nadchodzą radosne Święta, mimo,że matka wszystkich ważnych(?) spraw z pewnością nie ogarnie.
Kiedy już pomysł zapadnięcia w sen zimowy i obudzenia się, kiedy ptaszęta z ciepłych krajów powrócą, zdawał się jedynym sposobem na przetrwanie, Inny Syn zakomunikował, że... anioła trzeba zrobić... na konkurs szkolny, zaraz, teraz. Inna Matka tylko ręką machnęła " a, zapomnij". Tym bardziej, że pora była już późna, zupełnie nieanielska, do tego środek weekendu. Syn wyglądał na zdruzgotanego, ale mamuśka była nieugięta. Perspektywa tworzenia jakiegoś skrzydlatego gościa, napełniała prawdziwą rozpaczą. Tylko tego brakowało! Następnego dnia, Inna Mama jakoś jednak inaczej na sprawę spojrzała. Może ten anioł ważniejszy niż ten milion spraw do ogarnięcia?
Dawaj Synu, robimy! Od razu jakoś bardziej świątecznie się zrobiło...
Wojtek anioła tworzył z wielkim zaangażowaniem.
A Anioł przypomniał, że nadchodzą radosne Święta, mimo,że matka wszystkich ważnych(?) spraw z pewnością nie ogarnie.
wtorek, 1 grudnia 2015
Kulturalna wycieczka
Byłem w Łazienkach z tatą. Zwiedzaliśmy Pałac na Wyspie. Widziałem stare portrety,różne rzeźby i ładne przedmioty. Była miła obsługa i było bardzo fajnie i miło. Sam zrobiłem dużo zdjęć.
niedziela, 22 listopada 2015
Czy pizza musi być okrągła ?
Jak większość narodu lubimy pizzę. Oczywiście lubimy też chodzić do pizzerii , zwłaszcza do takiej , w której można zobaczyć jak włoski specjał lata w powietrzu zanim wyląduje na talerzu. Jakoś tak dziwnie się składa,że pizzę produkują głównie panowie. Przynajmniej w znanych nam pizzeriach nie stwierdziliśmy płci pięknej żonglującej ciastem. No cóż, Inna Mama nie będzie wyjątkiem potwierdzającym regułę. Chyba,że postanowię znaleźć argument za przyspieszeniem remontu naszej ulubionej kuchni... Póki co za robienie pizzy zabrał się Wojtek. Kręcić ciastem w powietrzu nie próbował, bo pizza miała niestandardowy wygląd- była prostokątna . Ufff... Nie wiem czy wypiek synowski można w związku z tym nazwać jeszcze pizzą ( niejeden Włoch pewnie ), ale w smaku był naprawdę wyśmienity. A i w produkcji nieskomplikowany. Kto odważny niech próbuje!
Potrzebujemy na ciasto:
robimy zagłębienie ( w mące rzecz jasna ...) , do którego wlewamy drożdże, oliwę, dodajemy sól i resztę wody. Ciasto dobrze wyrabiamy ręką.
Potrzebujemy na ciasto:
- 25 g świeżych drożdży
- 1,5 szklanki ciepłej wody
- 3,5 szklanki mąki pszennej
- 1 łyżka oliwy z oliwek
- 1,5 łyżeczki soli
Robimy rozczyn- drożdże mieszamy z 2 łyżkami mąki i 0,25 szklanki letniej wody. Czekamy, aż zaczną rosnąć. Teraz koniecznie wpadamy w należyty zachwyt. Kto nie umie, musi udać się koniecznie na korepetycje z entuzjazmu do Innego Syna. No, bo jak one rosną! Jak żywe!
Był entuzjazm? To przesiewamy mąkę,
Ciasto przykrywamy ściereczką i pozostawiamy do wyrośnięcia. Trwa to około 1 godziny. W tym czasie przygotowujemy wszystko, co chcemy aby na naszej nietypowej pizzy się znalazło. Oczywiście , podstawa to sos pomidorowy. My użyliśmy przetarte pomidory doprawione czosnkiem, solą, pieprzem, majerankiem i oregano. Wojtek nie jest miłośnikiem sosu pomidorowego, więc część pizzy była nim tylko leciutko muśnięta . Na pizzy znalazły się też pieczarki ( uprzednio usmażone z cebulką), szynka i duuużo tartej mozzarelli. Syn lubi każdą pizzę, pod warunkiem,że jest to capriciosa ...
Ciasto wylądowało w prostokątnej blaszce,
I pamiętajcie, drożdże rosną pięknie!
środa, 11 listopada 2015
Lubię być Polakiem
Mamy Niepodległą! Inni postanowili jak rok temu odwiedzić Sulejówek i "Milusin".
Wojtek ( i nie tylko ...) podziwiał V Paradę Motocykli Rock Niepodległości, która wyruszyła spod dworku Marszałka w kierunku Warszawy. Niezmiennie radosna atmosfera towarzyszy temu wydarzeniu!
Mimo deszczu udało się rozwinąć 1200- metrową flagę biało-czerwoną. Kolejny świetny, radosny pomysł dla dużych i małych. Rekordowa długość była oczywiście ważna, ale jeszcze ważniejsza była możliwość pobycia razem. Po prostu.
Ponieważ pogoda nie zmobilizowała nas do wcześniejszego wyjścia z domu nie udało nam się skosztować ślicznych ciasteczek "Niepodległosciówek" rozdawanych przez dziennikarzy radia RMF FM. Mamy nadzieję, że to początek nowej pogodnej tradycji i za rok zdołamy się poczęstować.
A Wojtek podziwiając wszystkie niepodległościowe atrakcje stwierdził " lubię być Polakiem".
Tyle.
Ponieważ pogoda nie zmobilizowała nas do wcześniejszego wyjścia z domu nie udało nam się skosztować ślicznych ciasteczek "Niepodległosciówek" rozdawanych przez dziennikarzy radia RMF FM. Mamy nadzieję, że to początek nowej pogodnej tradycji i za rok zdołamy się poczęstować.
A Wojtek podziwiając wszystkie niepodległościowe atrakcje stwierdził " lubię być Polakiem".
Tyle.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














