Biegać podobno każdy może, a już na pewno bieganie nie musi kojarzyć sie z biciem rekordów. Przynajmniej nie tylko tych dotyczących czasu i dystansu. W ostatni weekend biegała Warszawa. Orlen Warsaw Marathon wyprowadził na ulicę prawdziwe tłumy.
W ramach tej imprezy w sobotę odbył się Charytatywny Marszobieg " Biegam bo lubię. POMAGAM" wraz z integracyjnym "Biegiem na TAK" ( organizowanym po raz trzeci przez Fundację "Świat na TAK"). Cel był szczytny-wsparcie podopiecznych Rodzinnych Domów Dziecka. Nie mogło na takiej imprezie zabraknąć i nas! Matka na samą myśl o starcie cierpiała na zadyszkę, siódme poty i wysiłkowy wytrzeszcz gałek ocznych (Że co? Że nie ma takiej jednostki chorobowej? Było mnie zobaczyć...). Młody jednak jak zawsze podjął decyzję, od której nie było odwołania. Nie pomógł nawet fakt,że mamuśka z samego ranka tropiła za pomocą detektywistycznego sprzętu, oznaki przeziębienia u Młodego, co pozwoliłoby na spokojne zaszycie się w domowym zaciszu i przetrwanie biegowej nawałnicy. Nic z tego...Na szczęście ze wsparciem ruszył Inny Ojciec i pojawił się wraz z nami na starcie. Cóż, przynajmniej miałam pewność,że moje "resztki" panowie jakoś we dwóch pozbierają...
Trasa marszobiegu wynosiła 4,6 km- start przy Kolumnie Zygmunta, meta przy Stadionie Narodowym.
Trzeba przyznać, że atmosfera była przednia. Pracowali na nią i uczestnicy marszobiegu, i kibice. Już po paruset metrach byłam wdzięczna Innemu Synowi,że postanowił wystartować. Ducha rywalizacji nie było wcale, za to radość ogromna. Do mety matka jakoś przybyła, z czego jest wielce dumna. No w końcu kończyny już trochę zużyte... Za to Młody metę przekraczał w iście olimpijskim stylu! Dobrze,że Inny Ojciec dawał radę i Innego Syna z oczu nie zgubił. Wszak w biegu uczestniczyło 11 tysięcy ludzi...
 |
| Przybyłem! |
Wszyscy podopieczni Fundacji "Świat na Tak" zostali uhonorowani złotymi medalami, które wręczał p. Tomasz Majewski.
Bardzo udana impreza! Myślę,że nie mniej niż niedzielne biegi. Mam nadzieję,że kierowcy wybaczyli weekendowy paraliż miasta, bo tym razem powód był ważny i bardzo radosny.
Do zobaczenia za rok!!!