Blog Innej Mamy i Innego Syna. O fajnych miejscach i wydarzeniach. O tym jak oswoić świat, gdy jest się trochę innym...

czwartek, 5 maja 2016

"Mój przyjaciel orzeł"

Byłem w kinie "Praha" na filmie "Mój przyjaciel orzeł ".  Mały orzeł  wypadł z gniazda i uratował go chłopiec. Chłopiec uczył orła latać. Była miedzy nimi przyjaźń. Orzeł miał własny domek, który bardzo mi się podobał. Zapraszam na film. Mojemu tacie też się podobał.



Foto Internet


poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Sztuka dla sztuki

Nie ma sprawiedliwości! Są tacy co mogą pochłonąć ilość jedzenia, którą nie pogardziłby ...no na przykład łoś. Uwielbiam łosie, co wiedzą wszyscy krewni i znajomi. A ten cud natury lubi sobie podjeść, tak około 25 kg dziennie. I widział ktoś łosia z nadwagą?. Ach.....
Znam dwunożnych co też tak mają. Ba nawet matka, co sama wygląda nie najgorzej, bywa podejrzewana przez co niektórych bliźnich i przyjazne dziecku instytucje,  o oszczędności żywieniowe na małolacie. Fakt Inny Syn do tych, co przyzwoitą wagą mogą się pochwalić nie należy. A lubi sobie chłopina podjeść. Gdyby tak matka wchłaniała tyle żywności....No cóż, mogłaby cierpieć na brak rozeznania w schemacie ciała.
Inny Syn może więc pochłaniać wszystko, w każdej ilości. I pochłania... nooo, prawie wszystko. Jest krótka lista potraw, od których należy trzymać się z daleka. Ot choćby barszcz czerwony, albo, o zgrozo, pierogi ruskie, albo placki z cukinii. Przeciętny śmiertelnik jak czegoś nie lubi to i nie ugotuje. Jak wiadomo Wojtek do przeciętniaków nie należy. Jedzenie to jedno, a gotowanie to zupełnie inna przyjemność. Oczywiście, matce karmicielce też zdarza się popełnić jakieś.... hmmm ...dzieło kulinarne, którego sama miłośniczką nie jest. Tylko entuzjazmu  niestety z siebie nie zdoła wykrzesać. A młody owszem.
                Oto sztuka dla sztuki ! Proszę państwa: PLACKI Z CUKINII!

Przygotujemy:
   - 3 średnie cukinie
   - 4 jajka
   -1/2 szklanki mąki
   -1/2 szklanki tartego sera, najlepiej mozzarelli
   - pęczek szczypiorku
   - pęczek koperku
   -2 łyżki oleju lub oliwy
   - 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
   -sól, pieprz do smaku
    - olej do smażenia

Do dzieła! Cukinię trzemy na tarce o grubych oczkach.

 
Drobno siekamy szczypiorek i koperek.



 Wszystkie składniki mieszamy w sporej misce.

 
Smażymy niewielkie placki na złoty kolor.


      Wprawiamy rodzinę w osłupienie, tym bardziej, że sami odmawiamy konsumpcji.

 Placki znikają szybciej niż powstały.  Zalecane podawanie z sosem czosnkowym. Smacznego!

      

sobota, 16 kwietnia 2016

Byłem wolontariuszem

Byłem trzy dni wolontariuszem na Międzynarodowym Kongresie Wielość w Jedności. Zaprosiła mnie Pani dr Magdalena Skotnicka. Pani prowadzi fajne zajęcia, na które chodzę z kolegami. Konferencja była w SWPS. Pomagałem w szatni, odprowadzałem ludzi do sal i rozmawiałem z nimi. Miałem swój identyfikator. Bardzo mi się podobało.

 
 

niedziela, 3 kwietnia 2016

Wiosna, ach to Ty!

   Nie wiem jak Wy, ale Inny Syn poczuł wiosnę! Oczywiście tę w sercu to ma niezależnie od   kalendarza czy warunków meteo. I czasem ta wiosna przyprawia matkę o nerwowe drżenia... Ale cóż młodość, panie!
  Wróćmy jednak do wiosny za oknem. Młody uzbrojony w aparat fotograficzny ruszył w las. A co zobaczył, to uwiecznił.



Czekamy, zapraszamy !

Pobudkaaa!
















Autor, autor! ( foto Starsza Siostra)

 Tak nam się szczęśliwie złożyło, że las mamy tuż za progiem. Mam jednak wrażenie, że Inny widzi go ...inaczej . Nieobiektywnie twierdzę,że Młodemu świat wokół nie spowszedniał. Chyba trochę zazdroszczę...


sobota, 26 marca 2016

Alleluja, kochani!!!

                                                    

                                                                      Wielkanoc 2016
 
 

Komentarz? Niepotrzebny!
 

czwartek, 17 marca 2016

Zaproszenie na koncert

                                      Byłem na koncercie zespołu Enej.


 Zaprosiła mnie  koleżanka. Było  głośno, ale bardzo mi się podobało.  Dobrze się bawiłem. Moja ulubiona piosenka to "Kamień z napisem love".  

Foto by Wojtek


wtorek, 8 marca 2016

Jak pokochać prasowanie

Nie znoszę prasować. Nawet mycie okien nie napawa mnie takim obrzydzeniem jak likwidowanie fałdek, zagnieceń, zmarszczek na różnych częściach garderoby. I jeszcze ta perspektywa, że stan doskonały potrwa hmmm...chwilę, bardzo krótką chwilę. Wystarczy,że nieszczęsna odzież trafi do przepastnej, młodzieżowej szafy. A potem rozgorączkowany potwór rozpocznie nerwowe poszukiwania JEDYNEJ ODPOWIEDNIEJ bluzy... Tak, to by było na tyle. I po co matko namachałaś się tym strasznym, rozgrzanym, pozbawionym fantazji sprzętem? Nic sensownego nie przychodzi mi do głowy.
 Aż tu pewnego dnia, okazało się, że żelazko nie jest tak całkiem pozbawionym fantazji przedmiotem, który mamuśce dostarcza tylko frustracji ( wiem, wiem...na własne życzenie).Otóż dzięki pewnej bardzo życzliwej duszy, odkryliśmy z Innym Synem enkaustykę. Brzmi mądrze niesłychanie, ale to po prostu malowanie...żelazkiem. Oczywiście technikę tę stosują prawdziwi artyści wyczarowując prawdziwe cuda. Kto chce dowiedzieć się więcej, zapraszamy TU.
My, jak już wiadomo, artystami raczej nie zostaniemy.Jednak zapału do twórczych działań nam, a w szczególności Innemu Synowi, nie brakuje.Aby w domowych warunkach pobawić się w takie malowanie wystarczy zgromadzić:
- świecowe kredki typu bambino ( im mniej wyszukane, tym lepsze)
- biały blok techniczny. Najlepsze jednak są sztywne kartki, jednostronnie kredowane. Można takowe nabyć w sklepach dla plastyków, choć i w dobrych zwykłych papierniczych są osiągalne.-
- stare gazety do zabezpieczenia stanowiska pracy. Chyba, ze lubimy trwale zmieniać kolory stołu...
- miękka szmatka do przecierania żelazka
- i oczywiście żelazko. Najlepsze najprostsze, turystyczne, bez żadnych dziwnych dziurek, którymi para bucha. Choć żelazko parowe bez pary jak najbardziej może być użyte. Po prostu na naszym dziele pojawią się dodatkowe  ornamenty.
Jak już zgromadziliśmy co trzeba, możemy zabrać się do dzieła. Rozgrzaną stopkę żelazka malujemy świecową kredką. Oczywiście należy przy tym zachować trochę ostrożności, żelazko dotykamy wyłącznie kredką, palce możemy oszczędzić. Kredki świecowe rozprowadzają się dobrze nawet na średnio rozgrzanym żelazku. Malujemy jednym kolorem, dwoma, a może i trzema. A kto powiedział,że i więcej barw nie może się  pojawić? Przykładamy żelazko do papieru, lekko przyciskamy i przeciągamy w dowolnym kierunku. Kolory zmieniamy wycierając stopkę miękką ściereczką.Uwalniamy fantazję i wyobraźnię. A efekty bywają zaskakujące. Syn jak zawsze poświęcił się pracy twórczej z ogromnym zaangażowaniem.





A ja trochę życzliwiej spoglądam na sprzęt "nie tylko do prasowania".