Blog Innej Mamy i Innego Syna. O fajnych miejscach i wydarzeniach. O tym jak oswoić świat, gdy jest się trochę innym...

poniedziałek, 5 września 2016

Szkoło, hej...

I po sprawie.  Po chodzeniu spać o godzinie której nie ma, po wstawaniu raczej na obiad, niż na śniadanie, po nicnierobieniu, choć w przypadku Innego Syna to raczej po wszystkorobieniu. Teraz będzie dyscyplina dnia codziennego wymuszona przez ulubioną placówkę oświatową, bo przecież nie przez matkę. Syn rozpoczyna nowy rozdział- został całkiem dorosłym uczniem szkoły przysposabiającej do pracy. Cała nadzieja, że szkolnej rutyny będzie nieco mniej niż na poprzednich etapach nauczania. Wojciech jest człowiekiem zadaniowym, ale zadania nie muszą być związane z misternym wypełnianiem wszelkich kart pracy, przeliczaniem ilości kwiatuszków i misiaczków, których niestety z gimnazjów specjalnych nikt jeszcze nie eksmitował. A dorosła już prawie młodzież albo się wścieka, albo się śmieje. Na litość! Niepełnosprawność intelektualna nie oznacza braku rozwoju jakiegokolwiek. Kasie, Stasie i Fele z czytanek czas najwyższy zastąpić Panią Kasią, Panem Stasiem i Panią Felą, a towarzystwo z zadań tekstowych  niekoniecznie musi kupować lizaczki i baloniki, a może przerzucić się na bułki, masło i inne artykuły, które faktycznie młodzież będzie musiała kupować samodzielnie. I wcale nie oznacza to konieczności wprowadzania do szkół specjalnych uniwersyteckiej matematyki. Zdolny narodzie, co podręczniki dla mniej typowej młodzieży piszesz, do piór!
No, to matczyne frustracje odreagowane. Deszczyk za oknem denerwująco siąpi, jakiś niezdecydowany, niczym matka przed podjęciem decyzji co by tu na jutrzejszy obiad... Na szczęście Syn z nowej szkoły do domu dotarł, nie zważając na aurę pobiegł do sklepu  po artykuły pierwszej potrzeby, czyli oranżadę i gumę do żucia, matce kawę zrobił i z miną zdobywcy oznajmił " damy radę". No to szkoło,hej!

5 komentarzy:

  1. Szkoła przysposabiająca do pracy - dumnie brzmi. Czy to jest jakiś konkretny zawód(w mojej byłej szkole utworzyli kilka takich oddziałów i np. w jednym z nich kształcą typowo pod fotografię, a w drugim pod prace ceramiczne), czy ogólne(taki oddział też jest, ale w tamtej szkole trafiają skrajne przypadki)? Co do nauki o widziałam podręczniki i pocieszę Cię Inna Mamo - bodajże w 2 roku uczniowie "robią" w nich normalne zakupy, a nawet mają podstawy savuar-vivre(co było dla mnie pozytywnym szokiem, kiedy przeglądałam taką książkę). No chyba że tego typu szkolnictwo też dopadła machina oświatowa i poziom zleciał na łeb, na szyję. Młodemu życzę samych sukcesów szkolnych i motywacji do nauki, a także oddanych kolegów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podzielam twoje zdanie. Wiem tez, ze Wojtek super sobie poradzi!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnie że da radę zdolny chłopak :D mama więcej wiary masz super syna

    OdpowiedzUsuń